sobota, 23 lutego 2013

Droga do osiągnięcia mądrości



Jeśli pożądasz mądrości,
zachowuj przykazania,
a Pan da ją tobie.
Gdyż bojaźń Pana to mądrość i pouczenie,
a wiara i łagodność
sprawiają Jemu przyjemność. *

Księga Mądrości Syracha rozdział 1, wersety 26-27
(tłumaczenie na podstawie
English translation of the Septuagint
by Sir Lancelot Charles Lee Brenton -
Paweł Szulik)



Oto droga do osiągnięcia mądrości, wyjaśniona w prostych słowach! Ale jakże trudno jest do tej prawdy przekonać współczesnego człowieka, który zamiast przyjąć prawdę tych słów i spijać nektar posłuszeństwa im, potrzebuje zawiłych filozoficznych wywodów...

We wpisie "Rozdział pierwszy. Tajemnica mądrości" stwierdziłem, że prawdziwej mądrości nie można osiągnąć na drodze czysto ludzkiego wysiłku. Pan ją wylewa na tych, którzy są mu mili (werset 10). Samodzielne osiągnięcie mądrości jest możliwe tylko w pewnym bardzo ograniczonym stopniu. Człowiek o własnych siłach może wejść jedynie na niski, podstawowy poziom mądrości, który jest dostępny masom. Ale są wyższe poziomy mądrości, które nie są dostępne ogółowi. Są one zarezerwowane dla... no właśnie, dla kogo?

W relacji z Bogiem podstawą do otrzymania czegoś od niego, jest pragnienie otrzymania. Musisz chcieć coś mieć, aby Bóg mógł Ci to dać. Jeśli nie chcesz, nie możesz prosić. Jeśli nie prosisz, nie otrzymujesz, jak stwierdził Jakub w swoim liście: "Nie macie, bo nie prosicie". Jednak na prośbie się nie kończy, ponieważ Bóg często stawia warunki, jeśli chodzi o udzielenie człowiekowi czegoś. Zanim otrzymamy coś od Boga, musimy owe warunki spełnić. W przypadku tym warunkiem jest przestrzeganie przykazań.

Syrach jest przykładem człowieka, który właśnie w ten sposób osiągnął mądrość. Stosował się on do Bożych przykazań we wszystkich dziedzinach życia, w związku z czym "nasiąkł" nimi. Codzienne podporządkowywanie się przykazaniom kształtowało jego charakter. Aby być przykazaniom posłusznym, należy o nich wciąż pamiętać. Konieczność pamiętania o przykazaniach powodowała, że siłą rzeczy Syrach nad nimi medytował, rozważał je, analizował. Uczył się je stosować w określonych sytuacjach. Widział efekty zarówno posłuszeństwa, jak i nieposłuszeństwa wobec nich. I tak na drodze wnioskowania rozumiał z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, coraz więcej.

W taki sposób uczymy się wszystkiego. Weźmy na przykład naukę matematyki. Poznajemy najpierw podstawowe prawidła, którymi rządzi się ta dziedzina. Najpierw poznajemy liczby. Uczymy się je zapisywać, rozpoznawać, kojarzyć zapis z odpowiednimi wartościami. Musimy nauczyć się biegłego dodawania, odejmowania, mnożenia, dzielenia. Kiedy już pojmiemy te fundamentalne podstawy, możemy zabrać się za bardziej złożone działania. Nie jesteśmy w stanie wznieść się na coraz wyższe szczyty matematycznej wiedzy, jeśli nie opanujemy wiedzy z niższych poziomów.

Jednak w procesie poznawania Bożej mądrości jest jeszcze jeden aspekt - objawienie. Powyżej wykazałem, w jaki sposób przestrzeganie przykazań sprzężone z wykorzystaniem rozumu, może pomóc osiągać kolejne stopnie wtajemniczenia w zmysł Boży. Ale prawdziwe poznawanie Boga nie może obyć się bez objawienia. We fragmencie, który omawiamy, czytamy: "Jeśli pożądasz mądrości, zachowuj przykazania, a Pan da ją Tobie". W jaki sposób Bóg może nam dać mądrość? Właśnie poprzez objawienie.


Inaczej rzecz się ma z tym,
co duszę swoją przykłada do rozważania Prawa [Boga] Najwyższego.
Badać on będzie mądrość wszystkich starożytnych,
a czas wolny poświęci proroctwom.
Zachowa opowiadania ludzi znakomitych
i wnikać będzie w tajniki przypowieści -
wyszukiwać będzie ukryte znaczenie przysłów
i zajmować się będzie zagadkami przypowieści.
[...] Postara się pilnie,
by od samego ranka zwrócić się do Pana, który go stworzył,
i przed Najwyższego zaniesie swą prośbę.
Otworzy usta swe w modlitwie i błagać będzie za swoje grzechy.

Jeżeli Pan Wielki zechce,
napełni go duchem rozumu,

on zaś słowa mądrości swej jakby deszcz wyleje
i w modlitwie wychwalać Go będzie.

Mądrość Syracha 40:1-6 (Biblia Tysiąclecia)

Podkreśliłem słowa, które podkreślają, że zdobywanie mądrości wiąże się z dużym wysiłkiem poszukującego. Poza tym słowa "zaniesie swą prośbę" oraz "błagać będzie za swoje grzechy" tłumaczą, że oprócz wnioskowania rozumowego do zdobycia mądrości potrzebny jest też "wysiłek" duchowy, gorliwość i moralna czystość.

Po co moralna czystość? Otóż, Bóg nie dzieli się swoimi tajemnicami z niegodnymi tego ludźmi. Jezus Mesjasz polecił, aby nie rzucać pereł przed świnie. Tutaj znów poruszamy temat, o którym była mowa wcześniej, a mianowicie, że aby zdobyć mądrość, należy przestrzegać przykazań, jednak przyglądamy się "innej stronie medalu".

Kiedy trwamy w przestrzeganiu przykazań, pokazujemy Bogu, że jesteśmy godni zaufania. Kiedy zobaczy On, że odpowiedzialnie wdrażamy w życie to, czego nam do tej pory udzielił, obdarza nas On coraz większym zaufaniem i udziela nam coraz większej wiedzy. "Jeżeli Pan Wielki zechce, napełni go duchem rozumu". Mowa tu o objawieniu. Bóg objawia się w coraz większej pełni tym, którzy "sprawiają Jemu przyjemność" poprzez to, że cechuje ich "wiara" w to, że on jest i nagradza tych, którzy go szukają, oraz "łagodność" (w sensie uległej postawy), potrzebna by Bóg mógł ich prowadzić nowymi drogami (patrz pierwsze słowa tego wpisu).

ciąg dalszy nastąpi...





* Podobną myśl zawierają w sobie słowa zapisane w Psalmie 111:10: "Początek mądrości jest bojaźń Pańska; rozumu dobrego nabywają wszyscy, którzy rozkazanie Pańskie czynią; chwała jego trwa na wieki" (Biblia Gdańska)

piątek, 11 stycznia 2013

Jak Cię widzą, tak Cię piszą, czyli starożytna wzmianka o "mowie ciała"

Ubiór człowieka,
jego śmiech
i sposób, w jaki się porusza,
pokazują kim on jest.

Mądrość Syracha 19:30 (w innych wersjach 19:27)
tłumaczenie na podstawie Wulgaty - Paweł Szulik

Przeczytaj to jeszcze raz, tylko postaraj się nad tym zastanowić przez chwilę. Nie odrzucaj tych słów, tylko dlatego, że wtłoczono Ci do głowy, że nie wolno oceniać człowieka po wyglądzie. Przemyśl, czy oby czasami Syrach nie ma przynajmniej trochę racji.

Kiedy czyta się lub słyszy takie opinie, jak ta przeze mnie zacytowana, może paść zarzut o uogólnianie. Zawsze tłumaczę swoim czytelnikom i dyskutantom, że uogólnienia są niezbędne, ponieważ bez nich nie dałoby się sformułować nawet jednej zasady w dziedzinie nauk przyrodniczych, społecznych czy ścisłych. Od każdej zasady istnieją oczywiście wyjątki, ale jak to mówią - owe wyjątki potwierdzają istnienie reguły. Zasady, które formułujemy w oparciu o uogólnienie, okazują się czasami niezwykle skuteczne i użyteczne w życiu. Nie uciekajmy więc z uogólnieniami. Dbajmy jedynie o to, aby owe uogólnienia nie były krzywdzące.

Syrach mówi o trzech rzeczach, na podstawie których możemy zobaczyć, kim ów człowiek jest. Pamiętajmy, że Syrach był Hebrajczykiem, żyjącym w starożytności. Tekstu w języku hebrajskim nie da się oddać w 100% trafnie w innym języku, a tym bardziej w języku polskim czy angielskim, który należy w dodatku do innej grupy języków. Mamy zupełnie inną gramatykę. Dodatkową trudność stanowi różnica kulturowa, różnica w sposobie myślenia. Po co ja to piszę? Otóż chcę wytłumaczyć, że kiedy hebrajczyk żyjący w starożytności formułował jakieś ekstremalne twierdzenie, niekoniecznie miał na myśli, aby ktoś zrozumiał je absolutnie dosłownie. Na przykład, kiedy Jezus mówił, że jeśli Twoja ręka przywodzi Cię do grzechu, powinieneś ją uciąć, to nie miał na myśli, abyś postąpił dosłownie tak. Chciał jedynie podkreślić ogromną wagę tego pouczenia. Tak samo jest w przypadku Księgi Syracha. On też był starożytnym hebrajczykiem, żyjącym nawet wcześniej niż Jezus z Nazaretu.

Syrach nie miał na myśli tego, że po ubiorze, sposobie śmiania się i poruszania, możemy się dowiedzieć wszystkiego o człowieku. Zaryzykowałbym twierdzenie, że Syrach mówi, że na podstawie tych rzeczy możemy oszacować, kim ktoś jest. Patrząc na ubiór danego człowieka, patrząc, w jaki sposób się zachowuje, możemy w pewnym przybliżeniu ocenić charakter człowieka. Jak już wspomniałem, od pewnych reguł mogą i bez wątpienia będą istnieć wyjątki. Chcę jednak przypomnieć, że są to wyjątki, a wyjątek nie podważa reguły; przeciwnie - wyjątek regułę potwierdza.

Wróćmy do głównego tematu naszego wpisu. Przypomnijmy słowa, które rozważamy: "Ubiór człowieka, jego śmiech i sposób, w jaki się porusza, pokazują kim on jest".

Zacznijmy od ubioru. Otóż, ubiór mówi o człowieku bardzo wiele. To, kim jesteśmy ma ogromny wpływ na to, co na siebie wkładamy. Nie trzeba być szczególnie dobrym obserwatorem, żeby widzieć, że ludzie o określonych charakterach, noszą się w określony sposób. Chodzi nie tylko o styl czy krój ubrań - nawet kolory są istotne. Kolor ubioru również mówi bardzo wiele o ludziach. Pamiętam nawet tekst, który bardziej szczegółowo traktował o zależności ubioru od osobowości człowieka. Na tym blogu nie ma jednak miejsca na takie rozważania. Syrach nie wdawał się w szczegóły. Chciał jedynie zasygnalizować pewien fakt. Chciał zaznaczyć, że w relacjach z ludźmi powinniśmy zwracać uwagę na niewerbalne sygnały, między innymi właśnie na ubiór.

Syrach przechodzi do czegoś, co współcześnie nazywa się "mową ciała". Mówi mianowicie, że o człowieku możemy się sporo dowiedzieć po sposobie, w jaki się uśmiecha i po jego gestach. Czytałem przynajmniej dwie książki o mowie ciała. Jest w nich wyszczególnione, jaki gest co oznacza. Autorzy tych książek zwracają uwagę na to, o czym pisałem wcześniej, a mianowicie o tym, że gestów nie należy interpretować ekstremalnie. Jakiś gest może, ale nie musi oznaczać tego, na co wskazuje. W zdecydowanej jednak większości przypadków "sposób, w jaki się porusza" jakiś człowiek, jak to ujął Syrach, "pokazuje kim on jest".

Dla jednych, jak np. dla mnie, ten tekst z księgi Mądrości Syracha, jest bardzo odkrywczy. Inspiruje mnie do zwrócenia uwagi na "mowę ciała". Zachęca mnie do poczytania więcej na ten temat. Dla tych jednak, dla których sprawa jest oczywista, również może być cenny, ponieważ odświeża naszą pamięć :) Przypomina on, że oceniając człowieka, powinniśmy zwracać uwagę na coś więcej niż tylko na to, co ten człowiek mówi. Ważne jest przyjrzenie się jego ubiorowi i sposobowi zachowania się. Stosowanie tej wiedzy, powtarzam - jest stosowanie, wpływa znacząco na sprawność nawiązywania i utrzymywania przez nas kontaktów oraz na jakość porozumiewania się z innymi ludźmi.

Najbardziej jednak ciekawe dla mnie jest to, że Syrach zwrócił uwagę na "mowę ciała" już około 200 r.p.n.e!! Ludzie "przypomnieli sobie" o komunikacji niewerbalnym dopiero w ubiegłym wieku. Wtedy mówienie i pisanie o tym stało się modne. Wtedy ludzie zaczęli doceniać wiedzę o "mowie ciała". A Syrach mówił o tym jakieś 2000 lat wcześniej.



niedziela, 6 stycznia 2013

Kilka słów o modlitwie

Borykam się ostatnio z pewnymi problemami. Są to zarówno trudne okoliczności, w których się znajduję, jak i pytania, na które, pomimo ogromnego intelektualnego wysiłku, nie mogę znaleźć odpowiedzi. Paradoksalnie lubię znajdować się w takich sytuacjach, gdyż bardzo zbliża mnie to do Boga, sprawia to, że jest On jedyną ucieczką, wyłącznych Pomocnikiem; w takich sytuacjach jedynie On może coś poradzić. Część mojego jestestwa miota się w falach beznadziei i zwątpienia, lecz inna część mnie cieszy się nadzieją na Bożą pomoc.

Mogę przecież się modlić. Mogę wezwać mojego Boga. Co radzi Syrach, jeśli chodzi o modlitwę? Zajrzyjmy do rozdziału siódmego, gdzie znajdują się dwie wskazówki:

Nie bądź małoduszny, kiedy wykonujesz modlitwę (werset 10)

...nie paplaj, kiedy się modlisz (werset 14)

Syrach radzi, aby w czasie wykonywania modlitwy, nie być "małodusznym". Co to oznacza? Oznacza to, że nie wolno nam mieć słabowitego serca, serca niewierzącego, niepewnego, wątpiącego. Nie wolno nam przybierać postawy człowieka niepewnego wyniku swojej prośby. Mamy mieć pewność w stosunku do Boga. Musimy być absolutnie przekonani, że jest Dobry i bez wątpienia zainteresowany naszymi losami. Musimy być pewni, że odpowie On na nasze prośby.

Zdaję sobie sprawę, że przykład, który za chwilę podam, może wydawać się banalny. Jednak wyobraźmy sobie, że oto darowana nam zostaje możliwość audiencji u prezydenta. Możemy go prosić o cokolwiek. Czy bylibyśmy wtedy "małoduszni"? Czy nie byłoby raczej tak, że bylibyśmy pełni otuchy i nadziei, że nasza prośba jest już właściwie spełniona? Czy nie ufalibyśmy w moc tego, kogo prosimy o pomoc? A modlitwę kierujesz przecież do Pana Wszechświatów, Wszechmocnego Boga. Czy prezydent nie jest w chwale Jego majestatu tylko małą mrówką? O ileż bardziej więc powinniśmy być pełni wiary, pewności, nadziei, kiedy przychodzimy z naszymi prośbami do Boga! On chce i z pewnością odpowie na nasze wołanie! Bądźmy o tym absolutnie przekonani.

Po drugie, Syrach zaleca, aby nie paplać w modlitwie. Czym jest owo paplanie? Otóż, jest to gadanie bez sensu. Jest to wylewanie z siebie potoku słów, nad których treścią nawet się nie zastanawiamy. Jest to też pewnego rodzaju oznaka braku wiary i ufności, a jest tak dlatego, że wydaje nam się, że Bóg chyba nie rozumie, co mówimy i nie słyszy, więc trzeba Mu to powtórzyć jakąś określoną ilość razy. Tymczasem Bóg zna potrzeby naszego serca, zanim Go o to poprosimy. Wystarczy raz sformułować naszą prośbę. Nie oznacza to zakazu długiej, wewnętrznej modlitwy. Nie oznacza to, że nie możemy powtórzyć naszej modlitwy. Chodzi o to, aby nie paplać bez sensu, nie mantrować naszej prośby.

Przyjdź więc do Boga, pełen ufności, z umocnionym sercem. Miej świadomość, że On słyszy każdy Twój szept i doskonale Cię rozumie. Z takim nastawieniem zostaw u Wszechmocnego swoją modlitwę i z ufnością czekaj na Jego dobrotliwą odpowiedź.