wtorek, 26 lipca 2011

Namiętność - wyjaśnienie terminu

Namiętność. Jedno ze słów kluczy, jeśli chodzi o analizę religijnych tekstów starożytnych. Niestety najczęściej jest ono opacznie rozumiane, co rodzi niemało poważnych problemów.

Namiętność zdecydowanej większości współcześnie żyjących ludzi kojarzy się jednoznacznie - ze zmysłowością o charakterze seksualnym. I błędnie się im kojarzy.

Namiętność, po pierwsze, nie jest terminem zarezerwowanym dla opisywania seksualności. Po drugie, namiętność nie jest tym samym co zmysłowość. Bywa zła i dobra namiętność seksualna.

Czym jest namiętność? Namiętność to stan, w którym uczucia występują z wielką siłą i częstotliwością tak, że człowiek przestaje nad nimi panować - to one przejmują nad nim kontrolę. Namiętnością może być pragnienie władzy, pieniędzy, sławy. W każdym razie nie jest to zarezerwowane dla sfery seksualności.

Generalnie Pisma Święte wypowiadają się źle na temat namiętności, jednak mają wtedy na myśli złą namiętności, czyli chorobliwe pożądanie rzeczy niewłaściwych. Biblia mówi jednak o dobrych namiętnościach. Co jest złego w żądzy czynienie dobra? To tylko jeden przykład. Namiętność sama w sobie nie jest ani dobra ani zła. Jej moralna poprawność zależy od obiektu pożądania.

Ruch purytański w Anglii jest doskonałym przykładem na to, jak niezrozumienie terminu namiętność, prowadzi do dewiacji (bo nazwać tego inaczej nie można). Dla nich każda namiętność była zła, a seksualna szczególnie. Z tego powodu niektórzy z nich mieli ciekawe zasady dotyczące współżycia małżonków. Zalecali oni współżycie w pełnym stroju z małymi otworami w okolicy genitaliów, aby zminimalizować przyjemność płynącą ze "zła koniecznego", jakim był ich zdaniem seks. I nie była to mowa o seksie przygodnym, ale o seksie w małżeństwie! I była to dewiacja, bo tak trzeba to nazwać. Pomiędzy ludźmi, którzy się kochają, powierzyli się sobie i chcą być ze sobą tak blisko, jak tylko się da, namiętność nie tylko może występować - ona powinna występować. Powinno między nimi wrzeć od uczuć i emocji. Powinni się chłonąć nawzajem, czerpać jak najwięcej przyjemności ze swoich ciał i dusz. I Biblia stoi po mojej stronie, co będzie okazja udowodnić w innych wpisach.

Podejście wielu purytan do seksu jest wręcz odrażające. Kilka lat temu znalazłem w antykwariacie książkę Ruth Smythers pt. "Sex tips for husbands and wives" (ang. Porady seksualne dla mężów i żon) wydaną w roku 1894. Autorka była pod silnym wpływem purytańskiego myślenia w obszarze seksualności. Oto niektóre "kwiatki" z tej książki:
"DAWAJ MAŁO, DAWAJ SPORADYCZNIE, A NADE WSZYSTKO DAWAJ NIECHĘTNIE - w przeciwnym razie to, co mogłoby stanowić prawidłowe małżeństwo, stanie się orgią seksualnej pożądliwości"
"Dobra żona powinna spodziewać się zredukowania kontaktów seksualnych do częstotliwości jednego na tydzień po upływie roku małżeństwa oraz jednego na miesiąc po upływie piątego roku małżeństwa. Wielu żonom do upływu dziesiątej rocznicy udało się ukończyć rodzenie dzieci I osiągnąć cel całkowitego zaniechania seksualnych kontaktów z mężem"
"Większość mężczyzn jest z natury zboczonych i jeśli da im się choć odrobinę szansy, oddadzą się przeróżnym odrażającym praktykom. Te praktyki to m.in.: dokonywanie normalnego aktu w nienormalnych pozycjach, dotykanie ustami żeńskiego ciała i oferowanie swoich podłych ciał, aby były dotykane ustami" (tłumaczenie z języka angielskiego - Paweł Szulik)
Oszczędzę sobie i czytelnikom dalszego cytowania z tej księgi. Chciałem jedynie pokazać do jakiej tragedii może dojść, kiedy nie rozumiemy czymś jest namiętność i nie potrafimy rozróżnić jej złych i dobrych form.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz definicji namiętności i trzymajmy się jej w lekturze nie tylko Księgi Mądrości Syracha, lecz także innych ksiąg z epoki starożytności, co pozwoli nam uniknąć wielu nieporozumień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz